Bo JKM…

Przejdę więc na poziom bardziej praktyczny. Klinika prowadząca od pewnego czasu biznes pod nazwą „in vitro”, mimo, jak się domyślam, dużych pieniędzy zaangażowanych w przedsięwzięcie, wyprodukowała dziecko z połową głowy, z mózgiem na wierzchu, niezdolne oczywiście do życia, i zamiast zwracać pieniądze plus ciężkie odszkodowanie rodzinie, wiedząc, że on akurat jest tu osobą w całym szeregu absolutnie ostatnią, zwróciła się do doktora Chazana o przeprowadzenie na dziecku aborcji. Dziś jest tak więc, że to biedne dziecko – ofiara Systemu i całego reprezentowanego przez niego zła – nie żyje, pamięć po nim wyłącznie kojarzy się z tą obrzydliwą połową głowy i mózgiem na wierzchu, Chazan został wyrzucony z pracy, Kościół nieśmiało protestuje, matka dziecka czeka na odszkodowanie, które jej wypłaci nie ten, który robotę spaprał, ale szpital, który nie chciał sprawy przykryć, a my dyskutujemy, dyskutujemy i dyskutujemy. I zło triumfuje.

Zgłaszam kandydaturę doktora Chazana na premiera technicznego

Advertisements

7 thoughts on “Bo JKM…

  1. Sprawa Chazana jest przecież zupełnie czymś innym niż spaprany efekt in-vitro.
    A swoją drogą to prawda, że to było dziecko z in-vitro? Bo coś zbyt bardzo wygląda mi to na nagięcie faktów.

    Like

  2. Nawet jeśli było z in-vitro… Takie dzieci rodzą się też niestety i naturalnie, nie potrzeba do tego in-vitro. Mamy korelację, ale czy to oznacza związek przyczynowo-skutkowy? Oto jest pytanie.

    Like

  3. @czarnobiaua: so what? Wystarczy zamachać Wam przed nosem anglojęzycznym PDFem, żebyście wyłączyli myślenie?

    Cóż z tego, że po uwzględnieniu “adjustmentu” na rodziców dziecka z in vitro wychodzi, że sam zabieg nie jest szkodliwy dla dzieci [skrótowo mówiąc]? Nie ma to NAJMNIEJSZEGO znaczenia, gdyż albowiem ponieważ zdrowie dziecka z in vitro zależy od obu tych czynników łącznie. Rodzice nie mający problemów z poczęciem na ogół nie zgłaszają się do in vitro.

    Dosadnie: jeśli ktoś zgłasza się do in vitro, to [przy założeniu “musu” zgłoszenia] w świetle tego artykułu sam stawia dziecko w grupie podwyższonego ryzyka. To, czy owo podwyższone ryzyko jest efektem słabego zdrowia wannabe-rodziców, czy ryzykowości metody per se, jest w tym przypadku absolutnie bez znaczenia dla “efektu końcowego”.

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s